Dyplomowany czy z pasją?

W świecie ludzi zajmujących się muzyką w każdym z jej obszarów ( rozrywkową, poważną, komercyjną, czy niszową) znajduje się i takich którzy przeszli wszystkie ścieżki edukacji i mają zwyczajnie „papier” na to że są muzykiem oraz tych którzy żadnych zaświadczeń o zdobytym wykształceniu nie posiadają czyli mówiąc nieco skrótowo „naturszczyków” Ta pierwsza grupa to przede wszystkim przedstawiciele zawodów których wykonywanie związane jest z wymogiem posiadania odpowiednich kwalifikacji potwierdzonych dyplomem uczelni wyższej. Trudno zakładać sytuację w której szanująca się filharmonia albo teatr muzyczny zatrudnia na stanowisku dyrygenta osobę która twierdzi że ma świetny słuch. Nawet jeżeli faktycznie tak jest i dany człowiek ma słuch nawet absolutny to wykonywanie zawodu dyrygenta wymaga posiadania wiedzy której nie da się „wyssać z matczynym mlekiem” czy też zdobyć w inny nietypowy sposób. To długie lata nauki poparte ciężką pracą. Mogłyby się zdarzyć wyjątkowe sytuacje w których osoba bez wykształcenia kierunkowego by sobie poradziła ale przecież nie chodzi o taki stopień ryzyka. Nie oznacza to że „naturszczycy” są mniej wartościowi chociaż w niektórych kręgach szczególnie dyplomowanych muzyków mogą się tak poczuć, zwykle jednak ich to zupełnie nie obchodzi. Wcale też nie jest niczym zaskakującym że osoby które nie mają wykształcenia kierunkowego a robią karierę w muzyce ( najczęściej rozrywkowej) mają znacznie więcej talentu niż ich koledzy z dyplomami. Jest to wręcz pewna prawidłowość.


Partnerzy:
download mp3 | fotograf ślubny | złote monety | szkolenia sprzedażowe